Gdy myślami wracam do minionych Senioraliów, wciąż czuję głębokie wzruszenie i rozlewające się po sercu ciepło. To nie było po prostu kolejne wydarzenie w kalendarzu – to był czas, w którym nasze Radomsko naprawdę należało do nas, a my przypomniałyśmy wszystkim, jak pięknie można czerpać z życia pełnymi garściami.
Pamiętam ten pierwszy moment, gdy stanęłyśmy w barwnym, rozśpiewanym pochodzie. W eleganckich sukniach, z uśmiechami od ucha do ucha, szłyśmy powoli w stronę Parku Świętojańskiego. Gdy Prezydent przekazywał seniorom symboliczny klucz do bram miasta, w powietrzu wisiała radosna duma. A potem wyprostowałam plecy, podałam dłoń i ruszyliśmy do poloneza. Kiedy rozbrzmiały pierwsze nuty, a za nami ruszył barwny korowód, czułam się jak na najważniejszym balu życia. Dźwięki piosenek zespołu Kalina i koncertu Wojciecha Gąsowskiego poniosły nas aż do wieczornej potańcówki pod gołym niebem – tańczyłyśmy bez tchu, śmiejąc się jak podlotki.
Kolejne dni przyniosły zupełnie inny, ale równie głęboki ton. Chodziłyśmy cichymi krużgankami klasztoru Franciszkanów i podziwiałyśmy wystawy w Muzeum Regionalnym, odkrywając nasze miasto na nowo. Podczas przeglądu chórów przysłuchiwałyśmy się wyjątkowym utworom, chłonąc piękno płynących ze sceny melodii. Znalazłyśmy też czas na troskę o sprawność – w bibliotece brałyśmy udział w treningach pamięci, spędzając czas razem z młodszym pokoleniem.
Trzeciego dnia, we wtorek, energia znów wystrzeliła w górę! Rano bawiłyśmy się w Strefie Aktywności na obiekcie przy ul. Kościuszki, a po południu wróciłyśmy do Parku Świętojańskiego. Tam, w strefie „Moja pasja – moja twórczość”, zachwyciły mnie stoiska z rękodziełem oraz warsztaty makramy i florystyki. Przy kawie pod chmurką i występach wokalnych czuło się niesamowitą serdeczność.
Ostatni dzień poświęciłyśmy w pełni trosce o zdrowie i ducha. Rano czekały na nas interesujące prelekcje ze specjalistami z panelu „Zdrowie od stóp do głowy”, a tuż przed piknikiem wzięłyśmy udział w cudownie odprężającej sesji „Dźwiękowe otulenie”. Kojące wibracje uspokoiły ciało i umysł, przygotowując nas na wielki finał.
Gdy przeniosłyśmy się do Parku Wielorybek do Strefy Piknikowej, czułam ogromną satysfakcję, ale i delikatną nostalgiczną nutę, że te wyjątkowe dni tak szybko mijają. Jednak najpiękniejsza niespodzianka była jeszcze przede mną. Kiedy wsiadłam do kosza balonu i unieśliśmy się w górę, spojrzałam w dół na roześmiane tłumy, na barwny park i nasze miasto. Z tej perspektywy zrozumiałam jedno – te chwile i widok świętujących razem ludzi zostaną we mnie już na zawsze.
Senioralia się skończyły, ale ta iskra, którą w sobie rozpaliłyśmy, wciąż w nas płonie. Spojrzałam na koleżanki z naszego uniwersytetu – roześmiane, pełne życia i dumne. Pokazałyśmy Radomsku, jaką mamy w sobie moc i że najpiękniejsze wspomnienia tworzymy właśnie razem.