[logo]



RADOMSZCZAŃSKI UNIWERSYTET TRZECIEGO WIEKU "WIEM WIĘCEJ"
www.wiem-wiecej.com.pl
Biuro uniwersytetu mieści się w Radomsku, przy ul. Prymasa Wyszyńskiego 27
tel. 660-408-033
Biuro RUTW "Wiem więcej" jest czynne w robocze poniedziałki w godzinach 10.00 do 12.00,  środy w godzinach 10:00 do 12:00 i piątki w godzinach 10:00 do 12:00
miesiąc
rok
Kalendarz

Wyjazd do Warszawy - 16.09.2022r. - Teatr ROMA na splektakl PILOCI - Cena biletu 130zł - Kontakt tel: 500 583 667 lub 607 224 533 - Zgłoszenia wraz z wpłatami do 18.07.2022r.

„Kto szuka przyjaciela bez wad, nie będzie miał żadnego”

Nasi Przyjaciele i Sponsorzy:
dr Jarosław Ferenc
Prezydent Miasta Radomska
Małgorzata
Kańska - Kipigroch
Zastępca Prezydenta Miasta Radomska
Mirosław Olszewski
Dyrektor Regionalny SAN
Andrzej Andrysiak
Wydawca Gazety Radomszczańskiej
Marek Kurczych
Paweł Worwąg
Redakcja i realizacja: 
Adam Wodzisławski
Obsługa techniczna: 
Paweł Worwąg
Ach, co to była za wycieczka!

Pomimo, że był to jeszcze czas wakacyjno-urlopowy, to rankiem 29. sierpnia wyruszyliśmy w strony dosyć odległe, bo ponad 300 km od Radomska - do Łańcuta; cel szczytny - zwiedzanie dawnej rokokowo-klasycystycznej rezydencji magnackiej, jednej z najwspanialszych w Polsce, którą historia szczęśliwie oszczędziła - zamku Lubomirskich i Potockich.

Mimo wczesnej pory humory dopisywały nadzwyczajnie. Droga, chociaż trwała prawie 6 godzin, upłynęła nam w bardzo przyjemnej atmosferze. Dotarliśmy na czas i rozpoczęliśmy zwiedzanie. Wręcz oszołomiło nas piękno i bogactwo dawnego zamku marszałka wielkiego koronnego Stanisława Lubomirskiego. Podziwialiśmy wykwintny gust księżnej marszałkowej Izabeli Lubomirskiej z Czartoryskich, która była nie tylko znakomicie wykształcona, mądra i skoligacona z najważniejszymi rodami, ale i zjawiskowo piękna. Była kobietą niezwykle ustosunkowaną w Europie, jedną z najwybitniejszych kobiet w Polsce XVIII, posiadała nawet przywilej siadania w obecności króla Francji. To właśnie za jej czasów zamek przeżywa rozkwit. Córka wojewody ruskiego Augusta Czartoryskiego i żona Stanisława Lubomirskiego była postacią nietuzinkową, należała do pierwszych dam swojej epoki. Powszechnie nazywano ją księżną marszałkową. Posiadała wszechstronne wykształcenie i wyrafinowany smak, na czym zamek łańcucki ogromnie zyskał. Była znanym mecenasem sztuki, posiadała szerokie kontakty z artystami z całej Europy. To wszystko, a także ogromny majątek jaki odziedziczyła po mężu, sprawiło, iż mogła zatrudniać najlepszych projektantów oraz artystów europejskich. Po kilkunastu latach jej działalności zamek i jego otoczenie, na które składały się przepiękne ogrody, dorównywały rezydencjom królewskim, a w wielu przypadkach jej rozwiązania były prekursorskie. Na zamku bywały takie znakomitości jak m.in.: późniejszy król Francji Ludwik XVIII, książę Antoni de Bourbon, książę Berry, słynna pisarka de Steel, Hugo Kołłątaj, Jan Śniadecki. Księżna marszałkowa po śmierci męża Stanisława Lubomirskiego tereny fortyfikacji ziemnych zamieniła na ogrody. Pałac zadziwia po dziś dzień.

Byliśmy oczarowani wytworną salą balową, jadalnią, buduarem księżnej Izabeli czy pokojem chińskim. Imponująca jest także kolekcja malarstwa. W ogromnym parku rosną stare drzewa, egzotyczne krzewy, a zachwyt budzą fontanny w stylu włoskim.

Zadziwia powozownia i stajnia pochodzące z przełomu XIX i XX wieku. Znajdujący się tu zbiór ponad 100 powozów jest jedną z największych tego typu kolekcji w Europie. W większości należały one do rodu Potockich i sprowadzane były głównie z Austrii, Francji i Anglii. Są tu powozy i karety spacerowe, myśliwskie, wyścigowe, a także coś specjalnego - kareta, którą podróżował Fryderyk Chopin!

Zanim zdążyliśmy ochłonąć z nadmiaru doznań, niestety trzeba było już wracać. Pełni wrażeń, po smacznym obiedzie w urokliwym zajeździe „Bogdanka” wracaliśmy do autokaru. No, a potem była droga powrotna. Autokar „rozśpiewany”, zabawa przednia. Nuciliśmy stare i nowe przeboje, repertuar był bardzo urozmaicony, od piosenek partyzanckich, poprzez przeboje okupacyjne, aż do najnowszych hitów. A przygrywał na akordeonie i znakomicie śpiewał solista zespołu Cantabile Jan Mielczarek.

Wróciliśmy zadowoleni i rozmarzeni. Pewien niedosyt jednak pozostał - było zbyt krótko i trudno było się rozstać. Chętnie zostalibyśmy w Łańcucie, aby pospacerować po parku i podziwiać dwustuletni drzewostan. Może jeszcze kiedyś tu powrócimy, bo wyprawa w te odległe strony była fantastyczna i niezapomniana!

Powered by CuteNews